niedziela, 6 listopada 2011

Zmiana adresu bloga

Szanowni Państwo

Od następnego tygodnia tj. 07.11 - 14.11.2011r. blog o starozytnych bitwach morskich redagowany będzie pod adresem : http://www.starozytnebitwymorskie.blog.pl/ .
Raz jeszcze przepraszam za utrudnienia. Niniejszy blog istnieć będzie do 31.12.2011r.

Pozdrawiam serdecznie

Yarro

niedziela, 23 października 2011

Zmiana adresu bloga

Szanowni czytelnicy !

Ze względu na okoliczności jakie zaszły w ostatnim czasie blog o bitwach morskich starożytności będzie nadal redagowany na innym blogu. O adresie bloga poinformuję w nastepnej informacji. W tej chwili szukam czegoś przyjaznego. Mam nadzieję iż i Państwu, i mnie będzie sie tam pracowało lepiej niż z Google.

Pozdrawiam serdecznie

Yarro

środa, 28 września 2011

Wojna Peloponeska

Wśród Greków nigdy nie było jedności myśli i słowa. Potrafili się na krótko zjednać kiedy mieli wspólnego wroga. Przykładem tu są wojny perskie. Jednak i wtedy część Greków opowiadała się za najeźdźcą np. Beocja. Najbardziej poróżnione były Ateny i Sparta.
Konflikt tych polis doprowadził do wojny znanej jako Wojna Peloponeska.
W historii Grecji Wojna Peloponeska była najdłuższą, jaką prowadzili ze sobą Grecy.
W trwający z przerwami 27 lat konflikt wciągnięte zostały niemal wszystkie polis. W ciągu tego czasu zginęło ok. 10% całej ludności Hellady. Można powiedzieć, że Wojna Peloponeska była wojną totalną w warunkach ówczesnej Grecji. Konflikt prowadził do ostatecznego zwycięstwa poprzez wyniszczenie przeciwnika. Poza sporem mocarstw, jakimi były Ateny i Sparta nałożyło się także wiele sprzeczności i antagonizmów mniejszych państewek greckich, które opowiadały się to po jednej, to po drugiej stronie. Poza walką o hegemonię było to także starcie dwóch różnych organizmów państwowych i różnych ustrojów. Demokratyczne Ateny ścierały się z oligarchiczną Spartą. Linią frontu nie były tylko granice polis, ale także wpływy stronnictw wewnątrz państw. Stronnictwa oligarchiczne sprzyjały Sparcie a demokratyczne Atenom. Walka trwała wiele lat i prowadzona była z ogromną zawziętością. Prawie do końca nie było wiadomo, kto zwycięży. Ostateczne zwycięstwo przypadło Sparcie w wyniku przypadku, ale już kilka lat wcześniej Ateńczycy popełniali kardynalne błędy, które doprowadziły do tego szczęśliwego dla Sparty końca tej wojny.

poniedziałek, 19 września 2011

Bitwa nad Eurymedontem

  Bitwa pod Mykale doprowadziła do zagłady zdecydowanej większości perskiej floty. Ocalałe jej resztki nie nadawały się do stoczenia jakiejkolwiek bitwy morskiej z Hellenami. W 478 r. p.n.e. powstał Ateński Związek Morski. Ateny szybko stały się jego hegemonem i decydowały o polityce całej organizacji. Na jej czele po śmierci Pauzaniasza – wodza spartańskiego, zwycięzcy spod Platej i wyzwoliciela kolonii greckich w Jonii – dowódcą floty Związku Morskiego zawsze był Ateńczyk.
  Na początku lat sześćdziesiątych V w. p.n.e. dowódcą greckiej ( związkowej ) floty został Kimon – syn Miltiadesa zwycięzcy spod Maratonu w 490 r. p.n.e. Przez kilkanaście lat triery przeszły metamorfozę. Z okrętów, które miały bronić Grecji stały się jednostkami zaczepnymi. Poszerzono im pokłady a ich części boczne łączyły się w kilku miejscach w celu szybkiego przemieszczania żołnierzy na pokładach. Flota Kimona składająca się z 300 trier nowego typu w tym 200 ateńskich posiadała ok. 5000 obsadę hoplitów. Sojusznicy zabierali oddziały lekkozbrojne i łuczników. Tego typu dodatkowa załoga była świetnie przygotowana do ataków obcych okrętów na morzu, do abordażu a także do szybkiego desantu na wybrzeżu.
W 467 r. p.n.e. Kimon wyruszył ku małoazjatyckiemu brzegowi. W Faselis założył swą bazę operacyjną. Stąd wyruszył na spotkanie odbudowanej floty perskiej. Wódz perski Ariomandes stacjonujący u ujścia rzeki Eurymedont nie zdecydował się na bitwę morską. Wpłynął swą flotą w ujście rzeki i obwarował jej brzegi. Flota znalazła się pod osłoną armii. Ironią jest to, iż podobna sytuacja miała miejsce 12 lat wcześniej. Pod Mykale flota też broniła się na brzegu. Tukidydes opisuje bitwę bardzo pobieżnie. Więcej informacji czerpiemy z życiorysu Kimona. Ów wódz postąpił dość ryzykownie. Wprowadził swe okręty w ujście rzeki. Persowie i tu ni podjęli bitwy. Uciekając rozbijali się wzajemnie o siebie lub wpadali na brzeg. Wiele niezniszczonych perskich okrętów przejęli Grecy. Perskie wojska lądowe wystąpiły w obronie uciekających marynarzy. Wtedy to Kimon dokonał desantu swych hoplitów i innych formacji lądowych. Doszło do zaciętej bitwy, podczas, której Persowie mężnie się bronili. W końcu jednak Grecy zwyciężyli. Okupili to zwycięstwo dużą liczba poległych.
  W rezultacie bitwy w ujściu Eurymedontu. Persowie stracili swą nowo odbudowana flotę. Na dłuższy czas w ogóle przestała istnieć. Ateński Związek Morski od tej chwili całkowicie panował w tej części Morza Śródziemnego. Z czasem Grecy wyzwolili spod panowania perskiego wszystkie miasta zamieszkałe przez Hellenów aż po Cylicje na południowym wybrzeżu Medyteranu. Wojny grecko – perskie zakończył pokój Kalliasza w 449 r. p.n.e. Potwierdził on fakt, iż Morze Egejskie znów stało się wewnętrznym morzem Greków.

niedziela, 18 września 2011

Bitwa pod Mykale

 Po bitwie pod Salaminą działania zbrojne skoncentrowane były na lądzie. Tutaj prym wiedli Spartanie. Wiosną 479 r. p.n.e. Mardoniusz wznowił działania wojenne i ponownie zajął Attykę. Jednak latem tego samego roku jego wojska zostały rozgromione pod Platejami. Jeszcze przed wyżej wspomniana bitwa lądową uchodźcy z Chios poprosili o wysłanie floty do Azji Mniejszej. Odmówiono im jednak. Wojska Kserksesa stacjonowały jeszcze wtedy w Grecji właściwej i postanowiono, iż flota potrzebna będzie bardziej właśnie tu niż z dala od teatru wojny z Persami.
Po bitwie pod Platejami ponownie poproszono od pomoc ateńskiej floty. Tym razem byli to wysłannicy z Samos, gdzie stacjonowała flota perska. Doniesiono o demoralizacji załóg okrętów floty perskiej a także o przygotowywanym powstaniu antyperskim przez Greków zamieszkujących Azję Mniejszą. Flota grecka liczyła 250 trier. Załogi wzmocniono 5000 odziałem hoplitów. Doskonale się sprawdzali podczas abordażu a także w ewentualnych działaniach na lądzie.
 Perska flota stacjonująca na Samos liczyła wg Herodota ok 300 okrętów. Diodor podaje liczbę 400 szt., jednak skłaniać się należy do podań Herodota. Lądowe siły perskie liczyły wg Diodora 60 tys żołnierzy jednak i ta liczba wydaje się mocno zawyżona. Grecy nie wysłaliby 5 tys kontyngentu przeciw siłom 12 - krotnie większym. Najprawdopodobniej dość dużą część floty jak i armii lądowej stanowili Grecy zamieszkujący Azję Mniejszą. Nigdy nie byli pewnym elementem dla Persów a w czasie po bitwach pod Salaminą i Platejami stanowili raczej zagrożenie niż ofiarną służbę.
  Wodzowie perscy, kiedy dowiedzieli się o flocie greckiej zdążającej w kierunku Samos zdecydowali, iż nie będą stawać do boju na morzu. Ich ocena swych szans w starciu z Grekami wypadała na ich własną niekorzyść. Opuścili Samos i udali się w kierunku przyl. Mykale znajdującego się pomiędzy w/w wyspą a Miletem. Ruch ten był jak najbardziej uzasadniony ponieważ w okolicach Miletu stacjonowała perska armia. Persowie wyciągnęli swe okręty na brzeg i obwarowali je jak i cały obóz wałem z kamieni i drewna, który wzmocniono palisadą z wbitych w ziemię pali. Taka taktyka podyktowana była nastawieniem Jonów do armii Kserksesa, którzy w zamian za pomoc obiecywali nadpływającym Grekom wybuch antyperskiego powstania. Poza tym przeciw Persom płynęło 250 okrętów, które dowiodły swej wyższości pod Artemizjon i Salaminą.
Do bitwy doszło w sierpniu 479 r. p.n.e. Trudno jednak nazwać to bitwą morską. Kiedy Leutychides dotarł pod Mykale flota perska była już zamknięta w warownym obozie na brzegu morza. Jedyną możliwością zniszczenia perskich okrętów był atak na lądzie. Przed samą bitwą Grecy wezwali Jonów do otwartego wystąpienia przeciw Persom. W tym wypadku dowódcy perscy powzięli decyzję o wysłaniu odziałów Jońskich poza obóz a załogi z Samos rozbrojono. W tym momencie armię Kserksesa stanowili tylko rodowici Persowie. Dodatkowym zabezpieczeniem zewnętrznej strony obozu perskiego byli łucznicy. Wewnątrz ustawiono piechotę, która miała odeprzeć atak Greków. Hellenowie wylądowali na południe od obozu perskiego. 5-o tysięczny odział hoplitów został wzmocniono załogami trier. Po południu dotarli oni do perskiej warowni. Ateńczycy, Koryntyjczycy i wojsko innych polis szło wybrzeżem bezpośrednio w kierunku Persów. Spartanie natomiast obeszli wzgórza i mieli zaatakować z drugiej strony. Ateńczycy pierwsi dotarli do obozu perskiego. Mimo zaciekłej obrony łuczników zepchnięto ich do środka warowni i wdarłszy się za nimi Ateńczycy wraz z Koryntyjczykami rozpoczęli walkę już w obozie wroga. Jedynie rodowici Persowie walczyli do końca. Oddziały ludów podbitych w tej sytuacji salwowały się ucieczką. Od strony wzgórz nadeszli Spartanie wraz z oddziałami z Samos wcześniej rozbrojonymi i odesłanymi w głąb lądu. Walka przeistoczyła się w rzeź wojsk perskich. Jońskie wojska, które rankiem były jeszcze pod rozkazami wodzów perskich teraz dobijały resztki uciekających Persów. Grecy zdobyli obóz i zniszczyli flotę Kserksesa podpalając ustawione w obozie okręty. Dość dziwnie się Grecy zachowali paląc perskie triery a nie przejmując je pod swoja komendę. W tej chwili Persja straciła trzon swej floty i praktycznie nie liczyła się już na morzu. W rezultacie greckiego zwycięstwa pod Mykale doszło do antyperskiego powstania. Małoazjatyckie wybrzeże wraz z Jonią zostało wyzwolone spod perskiego panowania.
 

czwartek, 15 września 2011

Bitwa pod Salaminą

 Po wycofaniu się floty greckiej spod przyl. Artemizjon i przegranej pod Termopilami Persowie mieli otwartą drogę do Grecji Środkowej. Nie było mowy o rozstrzyganiu konfliktu w walnej bitwie lądowej. Osłabione wojska połączonych polis zapewne zostałyby wycięte w pień do ostatniego hoplity. Dla floty jedynym miejscem, w którym mogłaby zagrodzić drogę perskiej armadzie było największe zwężenie Cieśn.. Eubejskiej – Eurypos. Jednak flota perska mogła opłukać Eubeę i od południa zaatakować szyk ustawiony przeciw części floty perskiej nacierającej z północy. Z tego powodu Grecy opuścili ów akwen.
  Kiedy Persowie wkroczyli do Grecji Środkowej zastali wyludniony kraj. Mieszkańcy tych terenów uciekli przez wrogiem. Kserkses oszczędził Beocję, która od razu złożyła mu hołd.
W tym czasie wojska greckie zajęły Istmę. Flota zajęła zat. Sarońską koło wyspy Salamina.
Flota grecka składała się tak jak pod Artemizjon głównie z okrętów ateńskich. Ponadto swe siły przysłała Megara, Egina, Chalkis, Eretria, Sparta, Korynt, Sykion, Trojzena. Po kilka okrętów przysłały wyspy: Keos, Melos, Skyros, Naksos. Jeden okręt przybył z zachodu, z Krotonu w Italii. Generalnie siły greckie pod Salaminą były większe niż pod Artemizjon i liczyły 378 trier. Dwa okręty dołączyły przed samą bitwą. Flotą nadal teoretycznie dowodził wódz spartański spod Artemizjon – Eurybiades. Jednak rola Ateńczyka Temistoklesa była chyba jeszcze większa niż w poprzedniej bitwie morskiej stąd uznawany jest on za właściwego dowódcę greckiej floty.
  Pod koniec września 480 r. p.n.e. Hellenowie zajęli pozycję w zat. Sarońskiej, w miejscu gdzie Wyspa Salamina najbardziej zbliża się do wybrzeża greckiego. Odległość ta wynosi ok. 1200 m. Grecy ustawili swe okręty tak, że ich prawe skrzydło opierało się o wyspę. Zatoka nie jest głęboka z dużą ilością płycizn i podwodnych skał. Znając ten akwen okręty greckie ominęły najniebezpieczniejsze rejony zatoki.
  Po dotarciu wojsk lądowych Kserksesa do Attyki także zjawiła się tu flota perska podążająca za grecką spod Artemizjon. Dotarli oni do zat. Falerońskiej w pobliżu Aten. Liczebność ich armady określa się na ok. 500 – 700 okrętów. Co prawda Herodot podaje wciąż liczbę 1200 okrętów jednak należy pamiętać o wypadkach koło przyl. Atos, o stratach w bitwie artemizjońskiej oraz o zagładzie 200 okrętów w wypadzie wokół Eubei w celu okrążenia floty greckiej w sierpniu 480 r. p.n.e. Nawet gdyby Kserkses uzupełnił braki w swej flocie nie mogła ona swą liczebnością wyrównać wszystkich strat. Gdyby nawet przyjąć liczbę 700 okrętów liczba ta może być mocno zawyżona. Przyjmijmy zatem liczbę ponad 500 okrętów perskich. Przy udokumentowanej liczbie 380 szt. po stronie greckiej nie była to druzgocąca przewaga.
  Ostatecznie po naradach wojennych zdecydowano się nie atakować umocnionego już przesmyku istmijskiego a stoczyć walną bitwę morską. Persowie wypłynęli naprzeciw Grekom i ustawili się między Salamina i zat. Pireusu tym samym odcinając Hellenów od pełnego morza. W tym samym momencie w obozie greckim wrzała dyskusja dotycząca strategii walki z Persami. Persowie widząc, iż Grecy nie zamierzają ustawić się do walki zawrócili do zat. Falerońskiej. 28 września 480 r. p.n.e. Kserkses zdecydował się uderzyć na Greków. Trudno przyjąć czy zadziałał tu czynnik fortelu Temistoklesa podsyłającego Persom informację o braku zgodności w obozie greckim czy wiadomość o nadpływających 60 trierach z Korkyry. Okręty perskie wyszły do bitwy w zat. Sarońskiej. Przed bitwą Persowie wysadzili desant na małej wysepce Psyttalei. Persowie mieliby przechwytywać uszkodzone okręty greckie i obsady greckich okrętów, które zostałyby uszkodzone lub zatopione w pobliży tej wysepki. O ruchach floty perskiej powiadomił Greków dawny przeciwnik Temistoklesa – Arystydes a jego słowa potwierdzili marynarze z triery, z Tenos, którzy przeszli nocą na stronę Greków. Znalazłszy się w częściowym okrążeniu Grecy przystąpili do bitwy. Konkretnego źródła dotyczącego przebiegu bitwy nie ma. Herodot podał tylko ogólna informację. Co prawda uczestnikiem bitwy był Ajschylos, który opisał bitwę w tragedii pt. „Persowie”. Jednak i ten przekaz jest mało dokładny. Zatem konkretnego przebiegu bitwy odtworzyć nie można. Wiadomym jest, iż przebieg bitwy obserwował Kserkses z wysokiego brzegu Attyki.
  Nad ranem 28 września Grecy odpłynęli na północ ustawiając się u wejścia do zat. Salamińskiej. Prawe skrzydło w liczbie ok. 120 trier oparte było o przyl. Tropajski. Centrum to także ok. 120 trier z różnych polis w tym ok. 60 z Aten. Lewe – najsilniejsze skrzydło Greków to 120 trier i 14 pentekonter z Aten. Ok. 40 okrętów zostało odesłanych w głąb zat. Eleusis w celu obrony przejścia do zat. Sarońskiej koło Megary. Podczas bitwy eskadra ta wróciła i włączyła się do walki. Nie trzeba było długo czekać na Persów. Ich flota weszła do zatoki i ustawiła się frontem do okrętów greckich. Wg Herodota naprzeciw Greków stanęli Fenicjanie jako, ze dysponowali najlepszymi 300 terierami we flocie Kserksesa. Centrum zajęli Egipcjanie i Cylicyjczycy w łącznej liczbie 300 okrętów i 50 z Likii. Lewe skrzydło zajęły okręty jońskie, aryjskie, pontyjskie, pamfilijskie oraz triery z Norii i Wysp M. Egejskiego. Łącznie ok. 400 okrętów. Jak widać Herodot przytoczył tu całą flotę sprzed Artemizjon oraz sztormów, które znacznie uszczupliły armadę Kserksesa.
  Ze względu na znaczne ograniczenie miejsca w zatoce w pierwszej linii znalazło się ok. 90 okrętów Perskich. Stały one bardzo blisko siebie. Były wręcz stłoczone. Właśnie ze względu na te okoliczności Grecy wybrali to miejsce na bitwę. Fenicjanie dysponujący najlepszymi okrętami i najlepiej wyszkolonymi załogami wysunęli się nieco przed kolumnę floty Perskiej. Opływając przyl. Tropaja wpadli na stojących za nim Ateńczyków. Ci widząc nadpływającego wroga cofnęli się nieco wciągając Fenicjan w głąb zatoki. Zmiana bryzy nie pozwoliła Fenicjanom rozwinąć szyku i ustawiła ich okręty bokiem do Greków. W tym właśnie momencie Temistokles zaatakował. Ze względu na budowę okrętów greckich – miały znacznie niższe burty niż okręty fenickie i reszta floty perskiej – zmiana kierunku wiatru nie utrudniła im manewrów. Tak jak Fenicjanom. Taranowano burty, łamano wiosła a hoplici znajdujący się w obsadach okrętów Helleńskich dokonywali abordażu jednostek perskich. Fenicjanie bronili się, jednak zostali zmuszeni do ucieczki. Zawracając wpadli w centrum i lewe skrzydło swej floty. Za uciekającymi miedzy szeregi perskie wpłynęli Grecy uderzając na jednostki perskie związane już walką z okrętami z Megary i Chalkis. Obrona została przełamana, po czym w jeszcze większym chaosie centrum floty perskiej zostało zmuszone do ucieczki. Już w czasie bitwy morskiej Ateńczycy odbili Psytaleę z rąk perskich. Tu grecy pomagali swym rodakom, którzy dopływali do tej wysepki w pław z zatopionych okrętów bądź wysiadali z uszkodzonych. Po rozbiciu prawego – fenickiego skrzydła i centrum Ateńczycy popłynęli na pomoc swemu prawemu skrzydłu walczącemu z przeważającymi siłami perskimi. Duża ilość stłoczonych okrętów, co prawda nie mogła sprawnie manewrować, ale była też silnym przeciwnikiem nie do rozbicia dla Lacedemończyków i Eginetów. Szalę zwycięstwa przechyliła eskadra ateńska wypychając okręty jońskie z szyku. I tu powstało wielkie zamieszanie, gdyż okręty fenickie i z centrum wpadły na swe lewe skrzydło. Ponosząc ogromne straty Persowie zaczęli się wycofywać. Jednak wpadali na siebie i wzajemnie taranowali. Tu Egineci natarli na wycofujących się Fenicjan i zatopili wiele ich okrętów. To, co pozostało z wielkiej armady w chaosie i stłoczeniu ukryło się w zat. Falerońskiej pod osłoną lądowej armii Kserksesa.
  Persowie ponieśli klęskę. Diodor podaje, że w bitwie pod Salamina Persowie stracili ponad 200 okrętów czy ok. 40 jednostkach po stronie greckiej. Perskie straty w ludziach to ok. 40 tys. marynarzy i żołnierzy. Przyjmując szacunkowo ponad 500 okrętów po stronie perskiej to ponad 1/3 stanu jest pokaźną stratą. Nie można jednak popadać w skrajności. Flota perska, choć rozbita to jednak przedstawiała jeszcze po bitwie dużą wartość bojową. Wagą zwycięstwa Greków nie są straty w ludziach po stronie perskiej, ale z dotychczasowych walk na morzu, które nie rozstrzygały o losach wojny ta miała wielkie znaczenie i doprowadziła do tego, że Kserkses zaczął się wycofywać z Grecji. Nastroje w jego flocie były złe. Upadła wiara w zwycięstwo. Toteż unikali oni następnego rozstrzygnięcia na morzu. Po bitwie pod Salamina flota ateńska stała się pierwszą potęgą morską we wschodniej części M. Śródziemnego.

czwartek, 8 września 2011

Bitwa koło przylądka Artemizjon

Słowem wstępu należy przedstawić dysproporcje liczebności flot : perskiej i greckiej. Historycy spierają się, co do wielkości armady perskiej. Rozbieżności są ogromne. Od 700 do 3000 okrętów.
Przyjmuje się jednak 1000 – 1200 jednostek po stronie perskiej przeciw 324 terierom greckim, co już nie stanowi pola do dyskusji historykom. Wobec posuwającej się potęgi perskiej w kierunku Attyki postanowiono zagrodzić  Persom drogę w przesmyku Termopilskim prowadzącym od Grecji środkowej. Po wcześniejszych ustaleniach wodzem armii lądowej Greków został Spartanin – Leonidas a floty wojennej Ateńczyk – Temistokles. Nieliczna, bo składająca się tylko z 10 okrętów eskadra spartańska nie chciała walczyć pod dowództwem innym niż spartańskie. Ateńczycy ze względu na ogólne dobro kampanii zgodzili się na warunki Lakończyków. Dowódcą floty został Eurybiades. Faktycznie jednak pozostał nim Temistokles. Doradzał Eurybiadesowi i jego decyzje były ostateczne.
  Zanim doszło do bitwy trwającej 3 dni latem 480 r. p.n.e., Persowie stracili z powodu sztormu ok 400 okrętów (Herodot). Była to 1/3 ich floty. Porównując jednak pozostałe siły z greckimi nadal Persowie mieli miażdżącą przewagę. Armada perska płynęła na południe wzdłuż wybrzeży Magnezji i koło wyspy Skiatos skręciła w kierunku zachodnim, aby dalej posuwać się na południe pod osłoną Eubei. Tu jednak napotkano przygotowaną flotę grecką, która zagrodziła Persom drogę w najwęższym miejscu – cieśninie Oreos. Flota grecka była przedłużeniem armii lądowej liczącej 7000 hoplitów broniącej Termopil. Obie formacje były w stałym kontakcie. Persowie widząc ustawienie Greków wysłali eskadrę liczącą 200 trier wokół Eubei, aby zaatakować Temistoklesa od strony Lokrydy. Niestety owa eskadra została zniszczona przez sztorm, który jak pisze sam Herodot był o tej porze roku zjawiskiem niezwykłym. W tej sytuacji można mówić o cudownym zbiegu okoliczności chroniącym flotę grecką. Grecy rozważali wypłyniecie przeciwko eskadrze perskiej jednak w ostateczności wszystkie okręty Hellenów pozostały na swych stanowiskach.
  Około południa Persowie ustawili się naprzeciw Greków. Mimo zastosowania fortelu wyciągnięcia Hellenów z cieśniny, który się nie udał musieli przyjąć walkę w niedogodnym dla ich okrętów miejscu.
  Grecy utworzyli formacje wachlarza skierowując dzioby w kierunku wroga w ściągnąwszy rufy ku środkowi uderzyli na Persów. Niestety nie obyło się bez strat jednak Hellenowie zdobyli ok 30 okrętów floty Kserksesa. Zacięta walka trwała do późnego wieczora bez rozstrzygnięcia, choć przełamali swe obawy przed wiele silniejszym przeciwnikiem i byli stroną aktywną. Z tego względu można im właśnie przypisać sukces w pierwszym dniu bitwy. Persowie wycofali się do Afetaj a Grecy wrócili na swoje wcześniejsze pozycje w cieśn. Oreos broniącej dojścia m.in. do Termopil. To dodać należy, iż w tym samym momencie trwały zacięte walki na lądzie właśnie pod Termopilami. Noc po pierwszym dni walki nie była sprzymierzeńcem Persów. Deszcz i wzmagający się wiatr utrudniał utrzymanie się na pozycjach. Toteż rano załogi perskich okrętów były wyczerpane i zupełnie niezdolne do walki. Poza tym dowiedziano się, że eskadra wysłana w celu okrążenia Greków uległa zagładzie. Wiadomość ta pogłębiła kryzys w szeregach perskich. Drugiego dnia po południu Grecy stoczyli bitwę z okrętami cylicyjskimi. Poprzednio zniszczyli 30 spośród nich a teraz spacyfikowano resztę ( Herodot ). Jednak w materiałach źródłowych brak informacji dotyczących szczegółowego opisu wydarzeń tego dnia.
  Trzeciego dnia zniecierpliwieni niepowodzeniami dowódcy perscy dążyli do walnego rozstrzygnięcia bitwy. Niemałym argumentem był tez gniew Kserksesa, który już kilkukrotnie zaowocował masowymi egzekucjami. Persowie ustawili się w kształcie półksiężyca przed liniami Greków ponownie chcąc ich wyciągnąć na szerszy akwen w celu okrążenia i zniszczenia wszystkich greckich okrętów. Niestety i tym razem manewr perski nie odniósł skutku. Mimo, iż Persowie uderzyli na Hellenów z wielką siłą nie zdołali przełamać linii greckich. Taktyka grecka doskonale sprawdziła się w tej sytuacji. W wąskim 3- kilometrowym przesmyku walczyć mogły tylko pierwsze linie okrętów a wielka liczba większych od greckich okrętów perskich nie miała takiej zdolności manewrowej jak jednostki przeciwnika. Persowie wpadali na siebie i w ogólnym chaosie sami na siebie wpadali. W takich warunkach walka mogła trwać do ostatecznego wyniszczenia którejkolwiek z flot. Walka trwała do zmierzchu. Grecy stracili wiele okrętów jednak straty perskie były znacznie większe.
  Flota grecka utrzymała swoje pozycje a po 3 – dniowej walce i braku sukcesów, dalsze ataki na Hellenów nie miały sensu i były raczej skazane na dalsze niepowodzenia. W tej sytuacji właśnie |Grekom należy przypisać zwycięstwo. Wliczając wszystkie straty okrętów perskich do bitwie pod Artemizjon z ok 1200 jednostek nie pozostała nawet połowa. Niestety zaszły okoliczności zmuszające Hellenów do opuszczenia pozycji pod Oreos. Klęska pod Termopilami i zagrożenie Grecji środkowej były aż nadto dostatecznymi argumentami by opuścić dotychczasowe pozycje. Gdyby Persowie opłynęli Eubeę flota grecka najprawdopodobniej uległaby całkowitej zagładzie.

poniedziałek, 5 września 2011

Pierwsza wyprawa grecka Persów

Dwa lata po wyprawie trackiej Persowie podjęli pierwszą wyprawę przeciw Grecji właściwej.
Wg Herodota ich flota liczyła ok 600 okrętów. Herodot bardzo często używa tej liczby w stosunku do perskiej floty. Jednak pamiętać należy, iż wyprawa ta odbyła się 4 lata po bitwie pod Lade. Zatem należy przypuszczać, iż była to ta sama flota i najprawdopodobniej nie przeszła znacznych modyfikacji a co za tym idzie nie przybyło w niej wielu nowych trier. Flota ta składała się zatem z trier, pięćdziesiąciowiosłowców, które mimo kończenia swej kariery w ówczesnych flotach jeszcze były znacznym ich odsetkiem a także z jednostek transportowych i pomocniczych.
  U brzegów Cylicji Persowie załadowali na swe okręty, piechotę oraz jazdę wraz z końmi i poprzez Samos, Naksos i Delos przybyli do Grecji i dokonali desantu na Eubei. Zdobyto i zniszczono Eretrię, która 4 lata wcześniej wraz Atenami wysłała swe okręty na pomoc powstańcom jońskim. Owa wyprawa skierowana była przeciw tym dwóm miastom w celu ich ukarania za pomoc w/w.
Poza tym chodziło o rozszerzenie wpływów perskim w środkowej części M. Śródziemnego.
Następnym etapem marszu Persów była równina maratońska. Tu doszło do bitwy, w której Persowie zostali rozgromieni. Uciekając dotarli do swych okrętów i celem ich był szybki manewr w kierunku Aten. Ponowny desant i zajęcie tego ważnego polis. Jednak Grecy przejrzeli zamiary wroga i zdążyli obsadzić miasto wojskami spod Maratonu. Manewr Persów się nie udał jednak mimo, iż w 490 r. p.n.e nie doszło do żadnej bitwy morskiej nie sposób, nie oddać ważnego znaczenia siłom morskim, które tu miały wykazać ogromną rolę w szybkim i bezpiecznym dostarczeniu ogromnej liczby wojsk do Grecji. Dokonano desantu i uratowano resztki wojsk lądowych a w końcu podjęto próbę zaskoczenia Greków atakiem na Ateny.

niedziela, 4 września 2011

Wyprawa tracka Persów

W 492 r. p.n.e. miała miejsce perska wyprawa przeciw Tracji i Macedonii. Dawniej uważano ja za pierwszą wyprawę przeciw Grecji jednak obecnie uznaje się jej cele ograniczone tylko do przygotowania gruntu pod wyprawy przeciw Grecji właściwej.
  Podczas tej wyprawy flota perska została zdziesiątkowana przez warunki pogodowe. Podczas okrążania przylądka Atos na Chalkidice perska armadę dopadł północny wiatr z porywami szkwału. Wg źródeł – Herodot – miał on rzucić wiele okrętów na skały przyl. Atos.
Ulec zagładzie miało ok. 300 jednostek z 20 tys. Ludzi na pokładach. Tak ogromne straty spowodowane były warunkami – sztorm - utonięcia oraz „potwory morskie porywające ludzi” – zapewne chodzi tu o rekiny, a także rozbicie przez fale o skały.
  Dokładna liczba ówczesnej floty perskiej biorącej udział w tej wyprawie nie jest znana. Jednak utrata ok. 300 okrętów i w/w liczby ludzi musiała być dotkliwa stratą dla Mardoniusza – króla perskiego. Wobec owej klęski i oporu plemion trackich Persowie wycofali się na swoje terytorium w Azji Mniejszej. Mimo wszystko tej wyprawy nie można uznać za zdecydowana porażkę. W efekcie tej wyprawy Mardoniusz podporządkował sobie trackie wybrzeże.

sobota, 3 września 2011

Bitwa pod Lade

  Do bitwy doszło latem 494 r. p.n.e. Była ona wynikiem powstania antyperskiergo, które wybuchło w Jonii na przełomie 500/499 r. p.n.e. Jednak Grecy zetknęli sie z Persami już wcześniej. Było to w roku 546 p.n.e. Król perski Cyrus II podbił Lidię i podporządkował sobie greckie miasta na wybrzeżach Azji Mniejszej. Prawie pół wieku Grecy zamieszkujący Azję Mniejszą żyli pod uciążliwym panowaniem Persów. Dominacja Perska oznaczała koniec greckiej wolności, z której Hellenowie byli tak dumni. Poza tym panowanie perskie zahamowało rozwój ekonomiczny miast jońskich poprzez odcięcie od kontaktów z Grecją własciwą.
  Posłuszeństwo Persom pierwszy wypowiedział Milet. Wkrótce za jego przykładem poszły inne miasta Jonii. Stąd tez nazwa - „powstanie jońskie”.Powstanie szybko się rozszerzało. Na pólnocy dołączyli do niego Eolowie oraz mieszkańcy znad Hellespontu i Propontydy a na południu Dorowie. Akces do udziału w powstaniu zgłosili także wyspiarze z M. Egejskiego i Śródziemnego.
Zgromadzono pokaźne siły lądowe oraz silną flotę wojenną. Poproszono także miasta Grecji kontynentalnej o pomoc. Tu jednak przyszło rozczarowanie. Przysłano tylko 25 trier: 20 z Aten i 5 z Eubei, które zresztą wycofano do miast macierzystych jeszcze przed bitwą.
  Sukcesem powstańców było zdobycie i spalenie perskiego Sardes. Po tym wydarzeniu Persowie skierowali przeciw powstańcom kilka armii, które zaczęły pacyfikację powstania od południa.
Na morzu także doszło do zdobywania powstańczych rejonów. Po ciężkich walkach padł Cypr.
Wokół Jonii zaciskały sie kleszcze armii perskich. Nieuchronnie zbliżało sie generalne rozstrzygnięcie konfliku. Wg Herodota Persowie wystawili ok 600 okretów. Powstańcy zgromadzili także dość pokaźne siły. Powołując sie na wymienionego wyżej Herodota wystawili oni 353 okręty.
Jakość obu armad wzbudza do dziś wątpliwości. Zapewne składały się one z okrętów róóznych klas. Era trier nastąpiła dopiero przed wojnami Perskimi czyli w czasie tu opisywanym. Zatem przypuszcza się, że te najlepsze okręty starożytności stanowiły tylko część obu flot. Dodać jednak należy, iż „młodszą” flotą dysponowali powstańcy i to oni mieli wiecej nowych okrętów. Okrety powstańców dostarczyły : Chios – 100, Milet – 80, Lesbos – 70, Samos – 60, Teos – 17, Priene – 12, Erytraj – 8, Fokaja i Minus przysłały po 3 okrety. Dodać tu należy, że jeszcze pół wieku wczesniej to właśnie Fokaja była morską potęgą i to jej flota dominowała na morzach.
Przed samą bitwą dowódcą floty został Dionizjusz- Fokajczyk. Jednak fakt, iż jego miasto przysłało najmnijszą ilość okrętów oraz to, że żądał żelaznej dyscypliny doprowadziło do buntu podwładnych. Nastąpiło rozpreżenie w jego flocie. Takie zachowanie oraz najprawdopodobniej namowa Persów doprowadziły do tego, że Samijczycy wycofali okręty. Zdecydowanie przyczyniło sie to do klęski powstańców. 60 okrętów było pokaźną siłą.
 Do bitwy doszło na południe od wyspy Lade w pobliżu Miletu. Przez jakiś czas obie floty stały naprzeciw siebie. Pierwsi uderzyli Persowie. W tym samym momencie eskadra z Samos sie wycofała. Zostało jednak 11 ich okretów, których dowódcy nie chcieli okryć się hańbą zdrady i tchórzostwa. Jednak w ślad za Samijczykami poszli Lesbijczycy i jak podaje Herodot cyt. „ tak też postąpiła wiekszość Jonów”. Na placu boju pozostało 100 okrętów z Chios. Miały one wzmocnioną załogę o 40 hoplitów na każdej jednostce. Uderzyli na wroga i walcząc z impetem zdobyli kilka okrętów perskich. Przewaga Persów była jednak ogromna. Chioci zaczęli tracić okręty i w końcu sami sie wycofali. Niestety brak relacji co do floty Miletu, która walczyła u wrót swego miasta i była najbardziej zainteresowana wygraną. Najprawdopodobniej i ona się w końcu wycofała.
Bitwa zakończyła się pogromem Greków. Większość historyków idąc za przykładem Herodota klęskę Jonów upatruje w zdradzie floty z Samos i Lesbos. Inni w braku dyscypliny wśrów Greków.
Na przebiegu bitwy zaważył przede wszstkim brak jednolitego, zdecydowanego dowództwa, które utrzymałoby dyscyplinę i podporządkowało nadrzędnemu celowi. Do tego doszoło przekonanie, że przeciwstawienie sie silniejszemu 5-krotnie wrogowi jest skazane na niepowodzenie.
  Bitwa pod Lade miała ogromne znaczenie dla dalszych wydarzeń. Dla Jonii oznaczała konec powstania. Los miast greckich w Azji Mniejszej został przesądzony. Milet padł jesienią 494 r. p.n.e.


środa, 31 sierpnia 2011

Bitwa pod Alalią

Zanim zostaną przedstawione skutki samej bitwy należy nakreślić sytuację z środkowej części M. Śródziemnego w VII i VI w p.n.e. Grecy zamieszkujący Azję Mniejszą zaczęli już w VIII w p.n.e. Intensywnie penetrować środkową i zachodnią część M. Śródziemnego. Przeciwnikami Greków w handlu w tej części świata byli Kartagińczycy, Fenicjanie i Etruskowie. W VII w p.n.e. Fenicja osłabła i przestała się liczyć jako godny przeciwnik Hellenów. Ich miasta zostały złupione i zdobyte przez Asyryjczyków a w następstwie podbojów dostały się pod panowanie króla Nabuchodonozora.
W tej sytuacji cała wschodnia część Medyteranu stała się domeną wpływów greckich. Na zachodzie kolonie fenickie przejmowała Kartagina. Aby stawić czoła naporowi greckiemu doszło do współpracy Kartagińczyków i Etrusków, której celem było powstrzymanie naporu Greków. Najbardziej zażarte walki prowadzono w środkowej części M. Śródziemnego.
  Różne jest datowanie opisywanej niżej bitwy. Waha się od 545 do 535 r. p.n.e. Jednak przyjmując informacje Herodota dotyczące zajęcia Fokaji przez Persów (546 p.n.e.) i przybycie uciekinierów z Fokaji na Korsykę (545) oraz ok. 5-letni okres podjęcia działań przeciw Grekom przez sprzymierzonych wychodzi data ok. 540 r. p.n.e. Ta data przyjmowana jest przez większość historyków. Samo umiejscowienie bitwy także budzi zastrzeżenia. Herodot nigdy nie użył nazwy tego miasta jako miejsca bitwy. Określił je tylko cyt. „na tzw. Morzu Sardyńskim”. Najprawdopodobniej chodzi o Morze Tyrreńskie a powyższe określenie dotyczy tylko określenia akwenu. Diodor podaje nazwę Kalares na Korsyce, ale takiego miasta tam nie było. Mogło chodzić o Karales na Sardynii. Do takich literowych pomyłek w historiografii dochodziło bardzo często.
Natomiast jedyną kolonią grecką w tamtym czasie na Korsyce była Alalia jak podaje Herodot, która została opuszczona po bitwie morskiej. Ten fakt przemawia za tym właśnie miejscem.
  Ciekawa jest interpretacja Herodota na temat zwycięzców i zwyciężonych. Zagadka Alalii jest ze względów braku dokumentów nie do rozstrzygnięcia. Przytoczony wyżej Herodot mówi o „zwycięstwie kadmejskim” Fokajczyków. Jednakże sam Herodot opisuje ogromne straty Greków. Czterdzieści zniszczonych okrętów a pozostałe dwadzieścia z sześćdziesięciu wystawionych przez Greków było niezdolnych do walki. Nawet nie zabrano ludzi ze zniszczonych okrętów, którzy dostali się do niewoli i zostali ukamienowani przez biorących w walce Etrusków. Być może flota sprzymierzonych się wycofała i dlatego uznano zwycięstwo Greków jednak zaraz po bitwie Fokajczycy opuścili Alalię i osiedlili się na południu Italii. Biorąc pod uwagę układ sił po bitwie zdecydowanie należy uznać zwycięstwo Kartagińczyków. To właśnie oni doprowadzili do zaprzestania kolonizacji wybrzeży zach. Części Morza Śródziemnego przez kolonistów Fokaji. To wydarzenie można uznać za epokowe. Wyparto Fokajczyków z Korsyki, Sardynii i południowej Hiszpanii.. Przestali się liczyć jako potęga na zachodzie Medyteranu. Jedynym ośrodkiem Greków w tej części Morza Śródziemnego została Messalia. Jednak i ona została odizolowana na długi okres od pozostałych kolonii Greckich.
  Podsumowując wynik bitwy jest jednoznaczny. Na dziesiątki lat Kartagina stała się jedyną znaczącą siłą w środkowej i zachodniej części Morza Śródziemnego.

niedziela, 28 sierpnia 2011

Pierwsza udokumentowana bitwa morska w historii.

Pierwsza bitwa morska, która opisano miała miejsce na początku XII w p.n.e. w czasach panowania Ramzesa III.  W starciu uczestniczyły okręty egipskie i okręty tzw. „ludów morskich”. Generalnie była to bitwa morsko – lądowa gdyż równocześnie z działaniami na morzu odbywała się bitwa na ladzie. „Ludów morskich” opisywać tu nie będę. Zainteresowanych odsyłam do lektury lub zapraszam do zadawania konkretnych pytań w blogu.
   Wielokrotnie w historii świata „cywilizowanego” właśnie migracje były przyczyną upadków oraz wzrostu potęg militarnych i gospodarczych. Co się z tym wiąże dochodziło do znaczących bitew zmieniających losy ówczesnego świata. Tak tez było w tym przypadku. Do bitwy doszło podczas drugiej fali wielkiej migracji „Ludów morskich”. Potężna fala najeźdźców z bałwanów i wysp wschodniej części M. Śródziemnego ruszyła przez Azję Mniejszą i Palestynę w stronę Egiptu. O sile armii „Ludów morskich” świadczyć może fakt, iż dokonali podboju Państwa Haiti ( Hetytów ), które razem z Egiptem były największymi potęgami ówczesnego świata w rejonie Morza Śródziemnego. Podboje i pożoga jak towarzyszyła marszowi najeźdźców nie mogła ujść uwadze Egipcjan. Egipt nie był już taka potęga jak za czasów Ramzesa II -  poprzednika Ramzesa III. Zdając sobie z tego sprawę wojska egipskie zagrodziły drogę „Ludom morskim” przy wschodniej odnodze Nilu w jego delcie. Morze przy ujściu rzeki obstawiono okrętami, barkami i łodziami wypełnionymi żołnierzami. Wybrzeże zajęli łucznicy, rydwany bojowe oraz doskonale wyszkolona piechota. Decydująca bitwa rozegrała się na morzu. Flotę najeźdźców ostrzelali łucznicy z okrętów i brzegu. ( Ten fakt przemawia za umiejscowieniem bitwy w delcie Nilu. Łucznicy nie mogliby zasypać strzałami okrętów wroga gdyby bitwa miała miejsce na otwartym morzu ). Okrętów egipskich było więcej. Były do tego lepiej uzbrojone i stabilniejsze. „Ludy morskie” posługiwały się co prawda smuklejszymi, lżejszymi i bardziej zwrotnymi okrętami, ale były one zdecydowanie mniej stabilne. Ponadto Egipcjanie posiadali okręty zaopatrzone w coś co przypominało taran a ich przeciwnicy nie. Na dodatek okręty „Ludów morskich miały wysoko uniesione dzioby i rufy. Ponadto Egipcjanie mieli wysokie burty swoich okrętów co osłaniało wioślarzy
 W pierwszej fazie bitwy okręty egipskie natarły na przeciwnika. Po ostrzelaniu z łuków doszło do abordażu. Szybko dokonano rzezi na okrętach a zdecydowana większość spalono i zatopiono. W tym samym czasie doszło do bitwy lądowej, w której zdecydowaną rolę odegrali łucznicy. Wg źródeł zginęło ok. 12 500 ludzi. Pochód „Ludów morskich „ został powstrzymany. Jednak było to już ostatnie wielkie zwycięstwo chylącego się ku upadkowi Egiptu. Mimo, iż najeźdźcy zostali pokonani to jednak oni stali się zalążkiem nowych potęg w rejonie basenu Morza Śródziemnego. Byli nimi Etruskowie osiedli na płw. Apenińskim, Grecy zajmujący południe Bałwanów i wyspy Medyteranu, oraz Filistyni, którzy osiedlili się w Palestynie, Palestynie których znamy raczej z Biblii niż z ich dokonań historycznych.

wtorek, 26 lipca 2011

Warunki geograficzno – klimatyczne obszaru środkowej części M. Śródziemnego

Przed przystąpieniem do opisywania bitew morskich w starożytności należy zacząć od przedstawienia teatru działań floty helleńskiej  ( przeważnie ateńskiej ) w V w p.n.e. Był to okres szczególnie silnej ekspansji greckich polis na kierunki innych terytoriów. Generalnie jednak jest to obszar środkowej, północnej i wschodniej części M. Śródziemnego.
          Wpływy obu kontynentów, tj. Europy i Azji, hamuje łuk Alp na północy o układzie równoleżnikowym oraz na wschodzie Góry Dynarskie biegnące wzdłuż wybrzeża Adriatyku. Także południkowo położone Apeniny spełniają podobną rolę w wymianie mas powietrza na linii wschód – zachód. Oddziaływanie gorącej Afryki łagodzi Morze Śródziemne.
    Podstawowe cechy klimatu tego obszaru, a więc łagodna i deszczowa zima oraz gorące i suche lato, są w ogromnej mierze zależne od sezonowych zmian cyrkulacji atmosferycznej. Szczególnie kontrastowo zaznaczają się roczne wahania padów. Roczny przebieg temperatur nie ma tutaj tak dużego znaczenia.
    Pogodę w chłodnej połowie roku kształtują głównie dynamiczne niże śródziemnomorskiej gałęzi frontu polarnego. Z ogólnej liczby 76 niżów w ciągu roku w całym basenie M. Śródziemnego aż 69 powstaje lokalnie na terenie Śródziemnomorza.
Chłodna pogoda zimowa u południowych wybrzeży Włoch i Sycylii łączy się z obecnością wyżów nad Europą Środkową i Wschodnią, kiedy zwrotnikowe powietrze znad obszarów Libii kieruje się daleko na północ i stan ten może trwać się kilka dni. Taka sytuacja występuje przeważnie w październiku, ale może z przerwami utrzymywać się do końca listopada. Towarzyszy temu zjawisku burzliwa pogoda z silnymi opadami.
W zimie ze względu na często przemieszczające się nad Europą fronty atmosferyczne i ścieranie się mas zimnego, polarnego powietrza z ciepłymi, zwrotnikowymi masami znad Afryki w basenie Morza Śródziemnego często dochodzi do gwałtownych sztormów. Występują one generalnie u południowych wybrzeży Europy czyli m.in. Grecji i Włoch. Ze względu na to, iż klimat na terenie Śródziemnomorza przez ostatnie 
2 500 lat nie uległ znacznym zmianom akweny te oraz część M. Śródziemnego łącząca Grecję z Sycylią dla wyprawy greckich były niedostępne.
    Pora letnia (od maja do września) odznacza się zupełnie odmiennym charakterem pogody. Panuje spokojna, słoneczna pogoda antycyklonalna związana z wyżem nad Europą Środkową i Południową.
    Z pogodą antycyklonalną, odznaczającą się silną insolacją i wypromieniowaniem nocnym, w strefie nadbrzeżnej wiąże się powstanie regularnej cyrkulacji bryzowej, co zaznacza się w częstości przeważających kierunków wiatrów.


poniedziałek, 25 lipca 2011

Wiatr – sposób na określenie stron świata

Bardzo wcześnie starożytni żeglarze wyróżniali 4 główne wiatry: Boreasz – północny, Notus – południowy, Euros – wschodni, Zefir – zachodni. Nieco później nastąpił podział bardziej szczegółowy: na 8 i 12 kierunków wiatrów. Zauważyli także, że wiatr można wykorzystać nie tylko jako siłę napędową okrętu, ale także jako wskazówkę określającą kierunek żeglugi. Od tego momentu można było bardzo dokładnie określić swoje położenie względem wiatru. Z tego też powodu trasy żeglugowe, które zostały opisane wcześniej usytuowane były w większości na linii wiatrów. Nie można dziś określić genezy powstania takiego właśnie podziału na strony świata, ale wiadomo, że pierwszymi określanymi kierunkami były wschód i zachód. Związane to było ze wschodami i zachodami słońca. Dwa następne kierunki powstały z podziału obszarów pomiędzy punktami wschodu i zachodu na równe odległości.
 Następny podział to wyróżnienie wiatrów głównych i lokalnych. Pierwsze wiały na obszarach wielu mórz, drugie powszechne były tylko na jednym akwenie. Znajomość wiatrów głównych i lokalnych zapewniała określenie położenia okrętu. Ich stałość doprowadziła do nadania im nazw (mowa o tym wcześniej). Lokalne wiatry też doczekały się swoich nazw.
Przy znacznej znajomości układów wietrznych i topografii linii brzegowej bardzo dokładnie określano położenie. W przypadku zgubienia się na morzu to właśnie wiatr był pierwszym ratunkiem dla zbłąkanych i drogowskazem do portu. 
  Nie można tu zapomnieć o układzie bryzowym, który był podstawowym napędem żaglowców poruszających się wzdłuż lądu przez dziesiątki wieków.

piątek, 22 lipca 2011

Mgła

Wśród wielu czynników, wpływających pozytywnie lub negatywnie na żeglugę bardzo duże znaczenie po dzisiejsze czasy ma mgła. Mgła zazwyczaj tworzy się przy temperaturze nieco niższej niż tzw. punkt rosy. Częściej występuje w nocy i wczesnym rankiem, szczególnie przy bezchmurnym niebie i słabym wietrze, gdy ląd silnie wypromieniowuje ciepło. Jest to tzw. mgła lądowa. Zazwyczaj wystarcza lekka bryza lub odrzucenie przez wiatr na pewną odległość od brzegu, aby tego typu mgła zniknęła. W porównaniu z mgłą morską – ciężką, mgła lądowa nie stanowi prawie żadnego problemu. Natomiast pora dnia nie ma większego wpływu na mgłę morską. Tworzy się zarówno w ciągu dnia jak i nocy i może się utrzymywać przy dość silnych wiatrach – do 6o w skali Beauforta. Tak ciężka i gęsta jak mleko mgła potrafi skutecznie sparaliżować na dłuższy czas żeglugę nawet na dość dużym akwenie.

czwartek, 21 lipca 2011

Morskie trasy żeglugowe w starożytności

Na dnie Morza Śródziemnego odnaleziono do dziś 660 wraków datowanych na czasy sprzed 1500r. n.e. Wszystkie te wraki odnaleziono w pasie o głębokości  od 45-50m, czyli z obszaru bardzo znikomego w stosunku do całej powierzchni M. Śródziemnego. Z powodu dużej bujności podwodnego życia trudno tu o zachowanie drewnianych kadłubów statków i okrętów. Należy zadać sobie pytanie, ile starożytnych wraków kryje Mediterenian poza tą strefą.
  Ze względu na pozostawione teksty trafniej możemy określić morskie trasy starożytnych Rzymian, jednak należy mieć na uwadze, że wcześniej z pewnością pokonywali je Grecy. Ze względu na mnogość wysp na M. Egejskim najtrudniej chyba właśnie tu o wyznaczenie głównych tras żeglugowych. Z tego też względu umownie przyjęto dwa główne szlaki żeglugowe: południe – północ i wschód – zachód. Pierwszy z nich wiódł pomiędzy wybrzeżem Attyki a Sporadami i dalej wzdłuż Chalkidiki, bądź też wzdłuż linii brzegowej i wysp Jonii. Głównym celem tego szlaku było utrzymanie łączności z Hellespontem i dalej z wybrzeżami M. Czarnego. Drugi z głównych szlaków przecinał M. Egejskie łącząc poprzez Cyklady wybrzeża Płw. Bałkańskiego z zachodnim wybrzeżem Azji Mniejszej.  Poza wymienioną trasą wschód – zachód istniała jeszcze jedna przebiegająca nieco na południe od poprzedniej. Łączyła ona południowo – zachodni skraj Azji Mniejszej z południową częścią Peloponezu poprzez wyspę Rodos i przebiegała w pobliżu Krety. Tę trasę - w odróżnieniu od poprzedniej - wybierały dużo większe statki, niosące dużo większy tonaż, bądź okręty spieszące bezpośrednio z Azji Mniejszej do Italii. Punktem, w którym stykały się wszystkie te szlaki (oprócz szlaku południowego) była wyspa Kitera. Dalej w kierunku płw. Apenińskiego leżała wyspa Korkyra, skąd poprzez południowy Adriatyk przeprawiano się do pobliskiego przeciwległego italskiego brzegu. Następnie kierowano się do Tarentu. Do Syrakuz na Sycylii można też było udać się bezpośrednio z Hellady przez wyspy Zakyntos i Kefalenię. Tą też drogę obrała flota Alkibiadesa i Nikiasza wczesnym latem 415 r. p.n.e. Trasa ta pomiędzy Atenami i Syrakuzami liczyła ponad 500km.
 Należy tu wspomnieć jeszcze o najważniejszym szlaku morskim dla Rzymian. Szlak zbożowy pomiędzy Brundyzjum na wschodnim wybrzeżu płw. Apenińskiego, a później Ostią oddaloną o 25 km. od Rzymu prowadzący do Aleksandrii w Egipcie


środa, 20 lipca 2011

Specyfika tras morskich

Od tysiącleci największą zaletą tras morskich była możliwość przewiezienia jednorazowo bardzo dużego i ciężkiego ładunku w porównaniu z drogą lądową. Powszechnie wiadomo, że technologia budowy dróg w starożytności znacznie różniła się od współczesnej. Ówczesne drogi były niedoskonałe, wyboiste i kręte. Szlak morski natomiast nie zmienił się w ciągu kilku tysiącleci. Barierą były tylko burze, sztormy oraz sezonowość żeglugi, o czym była mowa wcześniej. Poza tym droga była prosta i wygodna dla podróżujących. Wybór drogi morskiej wiązał się także z położeniem geograficznym, a co za tym idzie z ukształtowaniem terenu. Można tu wyliczyć szlaki wokół Bałkanów oraz przez wyspy M.Egejskiego. Następną zaletą przemawiającą za trasami morskimi jest czas pokonywania drogi pomiędzy tymi samymi punktami. Pokonując odległości na wybrzeżu greckim, podróż morska odbywała się 3-4 razy szybciej. Pokonanie drogi z Rzymu do Aleksandrii w Egipcie trasą lądową zajmowało do 2 miesięcy, odbycie tej podróży szlakiem morskim zabierało 9-10 dni. Jednak największą zaletą tras morskich była – tu należy to powtórzyć - możliwość przewozu dużych i ciężkich ładunków. W czasach greckich tj. VI –IV w. p.n.e. statek handlowy mógł zabrać do 120-150 ton ładunku.  U schyłku republiki rzymskiej tonaż dochodził nawet do 350 ton. Ważnym aspektem poza ładownością była także powierzchnia ładunkowa statków. Korzystali z niej pasażerowie. Na przełomie tysiącleci poza ładunkiem jednocześnie mogło być przewożonych ponad 200 osób. Ostatnią, ale nie mniej ważną zaletą podróży morskich, pomimo wielu niebezpieczeństw związanych z morzem, było bezpieczeństwo pasażerów i ładunku. Tak więc jeżeli to było możliwe, to starożytni korzystali z transportu morskiego.

wtorek, 19 lipca 2011

Sezonowość żeglugi śródziemnomorskiej w starożytności

   Do dzisiejszych czasów zima pozostaje porą roku, która jest najbardziej niesprzyjająca żegludze. Częste zimowe sztormy i zmieniająca się krzyżowa fala, były i są czynnikiem najbardziej utrudniającym  morskie wyprawy. Wg historyków oraz pisarzy starożytnej Grecji i Rzymu dopiero wiosną naprawiano okręty i takielunek oraz kompletowano załogi. Jednak nie tylko zima była okresem zupełnie niesprzyjającym żegludze. Z dzisiejszych obserwacji meteorologicznych wynika, że część mórz oblewających Italię jeszcze wiosną – marzec, kwiecień – jest nawiedzana przez fronty niżowe tworzące sztormy. Stanisław Ducin przytacza słowa Wegecjusza – rzymskiego autora podręcznika wojskowości: „ aż do Id majowych,  morze kryje w sobie niejedno niebezpieczeństwo i można się nań wypuszczać jedynie po bacznej obserwacji gwiazd wielu i przy dokładnej prognozie pogody”. Grecy nie zostawili tak dokładnych relacji omawiających czas bezpiecznej żeglugi. Rozpiętość czasu pomiędzy grecką ekspansją na M. Śródziemnym a imperium rzymskim zamykającym Medyterenian jest o wiele mniejsza między czasami wyprawy sycylijskiej Greków a nam współczesnymi. Biorąc jednak pod uwagę „Zarys wojskowości” Wegecjusza, w którym wyszczególnia miesiące zdatne do żeglugi, a dzisiejsze obserwacje hydro-meteorologiczne możemy być pewni, że dowódcy wojsk helleńskich biorących udział w wyprawie na Sycylię musieli liczyć się z warunkami atmosferycznymi panującymi w pobliżu pd. Italii. Przerzut wojsk z Grecji na Sycylię mógł odbyć się tylko w czasie od połowy maja do połowy września. Starożytni żeglarze nie dyskwalifikowali całkowicie jesieni jako sezonu żeglugowego. Wzmożenie opadów i większa burzliwość morza nie były barierą nie do pokonania. Należy tutaj zauważyć, że bardzo ważne dla sezonu żeglarskiego była znajomość gwiazd. Ich obserwacja stanowiła nie tylko o nawigacji w dzisiejszym rozumieniu tj. wyznaczanie kursu okrętu, ale przede wszystkim określała czas rozpoczęcia i zakończenia sezonu żeglarskiego.
   Ograniczenia żeglugi to nie tylko jej sezonowość, ale także sprawa różnic klimatycznych panujących w różnych częściach M. Śródziemnego. Mówią o tym źródła antyczne, a trafność tych spostrzeżeń ujawniają dzisiejsze badania hydro-meteorologiczne. Tak więc, nie można przyjąć tylko sztywnych ram sezonowości okresu żeglugowego, ale trzeba uwzględnić warunki atmosferyczne panujące na poszczególnych obszarach Śródziemnomorza. Okazuje się, że takie połączenie wiedzy z zakresu meteorologii i kalendarza ze znajomością warunków klimatycznych stworzyło płynność zdawałoby się sztywnych ram okresu żeglugi. W zależności od miejsca na M. Śródziemnym, czas zdatny do działań morskich był albo dłuższy, albo krótszy. Wiemy również ze źródeł, że zima nie była okresem martwym dla żeglarzy. Pomimo bardzo znacznego ograniczenia działalności żeglarskiej, nawet i w miesiącach zimowych podejmowano wyprawy. Należy tu zacytować Cycerona piszącego do brata Kwintusa: „bądź ostrożny w żegludze, którą bierzesz przed się w miesiącu grudniu”  Pamiętać jednak należy, że zimowe wyprawy podejmowane były rzadko i tylko w przypadku nadzwyczajnych okoliczności.  Sam Wegecjusz w swym opisie mówi, że jednak i zimą flota handlowa odbywała rejsy. Poza szczególnymi okolicznościami – i to dotyczy najprawdopodobniej floty handlowej – zimowa żegluga poparta była zyskiem. Opisane powyżej szczególne okoliczności to właśnie działania wojenne prowadzone na morzu zimą. Pisze o nich Tukidydes w „Wojnie Peloponeskiej”. Z perspektywy czasu trudno tu mówić o barierach związanych z sezonowością żeglugi i klimatem. Dla żeglarzy morze stanowiło przecież źródło utrzymania. Codzienność kontaktów z tym żywiołem warunkowała ich egzystencję. Podkreślić jednak trzeba, że okres od późnej jesieni do pierwszych dni maja był bardzo niekorzystny dla żeglugi i w tym okresie rejsy odbywały tylko pojedyncze jednostki.
  




Warunki żeglugi w starożytności

Przed opisywaniem samych działań wojennych na morzu w starożytności, należy zapoznać się z możliwościami ówczesnych żeglarzy. Wiążą się z tym przedstawione poniżej zdobycze techniki ułatwiające żeglugę, warunki geograficzno-klimatyczne interesującego nas akwenu, sposoby żeglugi, metody namiarów kursowych oraz wykorzystywanie części okrętu do pomocy w astronawigacji. Omówiona zastanie także specyfika tras morskich i porównanie jej do tras lądowych. Wspomniane zostaną morskie trasy żeglugowe, a także wiatry i prądy morskie jako źródło napędu oraz środek orientacji na morzu. Nie mniej ważne są także sezony żeglugi w starożytności, ponieważ - jak dalej zostanie to przedstawione - wszystkie czynniki, o których jest tu mowa miały wpływ na możliwość żeglugi tylko przez pewien okres w roku. Pomimo bardzo rozwiniętej wiedzy o morzach, a także wysokich umiejętności oraz posiadania sprzętu najwyższej klasy nawet dziś na progu XXI w. warunki pogodowe w różnych okresach roku nie pozwalają na bezpieczną żeglugę, a nawet ją zupełnie uniemożliwiają. Z tego też względu praca na temat zamorskiego desantu byłaby niepełna, gdyby zabrakło w niej niniejszego rozdziału. 
   Rozdział ten zostanie podzielony na kilka części. W każdej z nich zostanie przedstawione inne zagadnienie składające się na całość obejmującą warunki żeglugi w starożytności.

niedziela, 17 lipca 2011

Początki żeglugi

Trudno powiedzieć kiedy i gdzie dokładnie zapoczątkowano żeglugę morską. Prawdopodobnie były to statki egipskie przed 2850 r p.n.e. jeszcze w okresie przeddynastycznym. Kierunkiem żeglugi był Liban. W zamian za cenne drewno cedrowe oferowano towary egipskie. Nie były to jednak okrety wojenne. Pierwotnie statki przewożące towary i ludzi były także jednostkami wojennymi nie tyle uzbrojonymi co posiadającmi na swych pokładzach uzbrojonych żołnierzy. Natomiast pierwsze wzmianki o wyspecjalizowanych okrętach wojennych pochodzą z płaskorzeźb faraona Sahure z V dynastii. Owa specjalizacja wyróżniała się przede wszystkim w budowie jednostek pływających. Statki towarowe ( dziś określane jako handlowe ) były krótsze i szersze od jednostek wojennych. Ich budowa nie pozwalała osiągać wiekszych szybkości, ale zapewniała dużą stabilność i wyporność. Natomiast okręty wojenne były smuklejsze i dłuższe. Chodziło tu przede wszystkim o szybkość i zwrotność. Oba rodzaje jednostek pływajacych napędzane były przede wszystkim siłą mięśni wioślarzy, jednak w sprzyjających warunkach posiłkowano się pojedynczym żaglem. Okrety wojenne posiadaly stałą załogę złożoną z wioslarzy jak i żołnierzy.