Do dzisiejszych czasów zima pozostaje porą roku, która jest najbardziej niesprzyjająca żegludze. Częste zimowe sztormy i zmieniająca się krzyżowa fala, były i są czynnikiem najbardziej utrudniającym morskie wyprawy. Wg historyków oraz pisarzy starożytnej Grecji i Rzymu dopiero wiosną naprawiano okręty i takielunek oraz kompletowano załogi. Jednak nie tylko zima była okresem zupełnie niesprzyjającym żegludze. Z dzisiejszych obserwacji meteorologicznych wynika, że część mórz oblewających Italię jeszcze wiosną – marzec, kwiecień – jest nawiedzana przez fronty niżowe tworzące sztormy. Stanisław Ducin przytacza słowa Wegecjusza – rzymskiego autora podręcznika wojskowości: „ aż do Id majowych, morze kryje w sobie niejedno niebezpieczeństwo i można się nań wypuszczać jedynie po bacznej obserwacji gwiazd wielu i przy dokładnej prognozie pogody”. Grecy nie zostawili tak dokładnych relacji omawiających czas bezpiecznej żeglugi. Rozpiętość czasu pomiędzy grecką ekspansją na M. Śródziemnym a imperium rzymskim zamykającym Medyterenian jest o wiele mniejsza między czasami wyprawy sycylijskiej Greków a nam współczesnymi. Biorąc jednak pod uwagę „Zarys wojskowości” Wegecjusza, w którym wyszczególnia miesiące zdatne do żeglugi, a dzisiejsze obserwacje hydro-meteorologiczne możemy być pewni, że dowódcy wojsk helleńskich biorących udział w wyprawie na Sycylię musieli liczyć się z warunkami atmosferycznymi panującymi w pobliżu pd. Italii. Przerzut wojsk z Grecji na Sycylię mógł odbyć się tylko w czasie od połowy maja do połowy września. Starożytni żeglarze nie dyskwalifikowali całkowicie jesieni jako sezonu żeglugowego. Wzmożenie opadów i większa burzliwość morza nie były barierą nie do pokonania. Należy tutaj zauważyć, że bardzo ważne dla sezonu żeglarskiego była znajomość gwiazd. Ich obserwacja stanowiła nie tylko o nawigacji w dzisiejszym rozumieniu tj. wyznaczanie kursu okrętu, ale przede wszystkim określała czas rozpoczęcia i zakończenia sezonu żeglarskiego.
Ograniczenia żeglugi to nie tylko jej sezonowość, ale także sprawa różnic klimatycznych panujących w różnych częściach M. Śródziemnego. Mówią o tym źródła antyczne, a trafność tych spostrzeżeń ujawniają dzisiejsze badania hydro-meteorologiczne. Tak więc, nie można przyjąć tylko sztywnych ram sezonowości okresu żeglugowego, ale trzeba uwzględnić warunki atmosferyczne panujące na poszczególnych obszarach Śródziemnomorza. Okazuje się, że takie połączenie wiedzy z zakresu meteorologii i kalendarza ze znajomością warunków klimatycznych stworzyło płynność zdawałoby się sztywnych ram okresu żeglugi. W zależności od miejsca na M. Śródziemnym, czas zdatny do działań morskich był albo dłuższy, albo krótszy. Wiemy również ze źródeł, że zima nie była okresem martwym dla żeglarzy. Pomimo bardzo znacznego ograniczenia działalności żeglarskiej, nawet i w miesiącach zimowych podejmowano wyprawy. Należy tu zacytować Cycerona piszącego do brata Kwintusa: „bądź ostrożny w żegludze, którą bierzesz przed się w miesiącu grudniu” Pamiętać jednak należy, że zimowe wyprawy podejmowane były rzadko i tylko w przypadku nadzwyczajnych okoliczności. Sam Wegecjusz w swym opisie mówi, że jednak i zimą flota handlowa odbywała rejsy. Poza szczególnymi okolicznościami – i to dotyczy najprawdopodobniej floty handlowej – zimowa żegluga poparta była zyskiem. Opisane powyżej szczególne okoliczności to właśnie działania wojenne prowadzone na morzu zimą. Pisze o nich Tukidydes w „Wojnie Peloponeskiej”. Z perspektywy czasu trudno tu mówić o barierach związanych z sezonowością żeglugi i klimatem. Dla żeglarzy morze stanowiło przecież źródło utrzymania. Codzienność kontaktów z tym żywiołem warunkowała ich egzystencję. Podkreślić jednak trzeba, że okres od późnej jesieni do pierwszych dni maja był bardzo niekorzystny dla żeglugi i w tym okresie rejsy odbywały tylko pojedyncze jednostki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz