Wśród wielu czynników, wpływających pozytywnie lub negatywnie na żeglugę bardzo duże znaczenie po dzisiejsze czasy ma mgła. Mgła zazwyczaj tworzy się przy temperaturze nieco niższej niż tzw. punkt rosy. Częściej występuje w nocy i wczesnym rankiem, szczególnie przy bezchmurnym niebie i słabym wietrze, gdy ląd silnie wypromieniowuje ciepło. Jest to tzw. mgła lądowa. Zazwyczaj wystarcza lekka bryza lub odrzucenie przez wiatr na pewną odległość od brzegu, aby tego typu mgła zniknęła. W porównaniu z mgłą morską – ciężką, mgła lądowa nie stanowi prawie żadnego problemu. Natomiast pora dnia nie ma większego wpływu na mgłę morską. Tworzy się zarówno w ciągu dnia jak i nocy i może się utrzymywać przy dość silnych wiatrach – do 6o w skali Beauforta. Tak ciężka i gęsta jak mleko mgła potrafi skutecznie sparaliżować na dłuższy czas żeglugę nawet na dość dużym akwenie.
Jestem starożytnikiem. Moją specjalnością jest strona militarna tego okresu a w szczególności działalność wojenna na morzu. Nie sposób jednak opisywać samych bitew, kiedy często brak tekstów źródłowych. Dlatego zamieszczam krótki rys dotyczący samego konfliktu zakończonego bitwą. Blog swój rozpocząłem od opisania warunków geograficznych i możliwości ówczesnych żeglarzy oraz ich okrętów.
piątek, 22 lipca 2011
czwartek, 21 lipca 2011
Morskie trasy żeglugowe w starożytności
Na dnie Morza Śródziemnego odnaleziono do dziś 660 wraków datowanych na czasy sprzed 1500r. n.e. Wszystkie te wraki odnaleziono w pasie o głębokości od 45-50m, czyli z obszaru bardzo znikomego w stosunku do całej powierzchni M. Śródziemnego. Z powodu dużej bujności podwodnego życia trudno tu o zachowanie drewnianych kadłubów statków i okrętów. Należy zadać sobie pytanie, ile starożytnych wraków kryje Mediterenian poza tą strefą.
Ze względu na pozostawione teksty trafniej możemy określić morskie trasy starożytnych Rzymian, jednak należy mieć na uwadze, że wcześniej z pewnością pokonywali je Grecy. Ze względu na mnogość wysp na M. Egejskim najtrudniej chyba właśnie tu o wyznaczenie głównych tras żeglugowych. Z tego też względu umownie przyjęto dwa główne szlaki żeglugowe: południe – północ i wschód – zachód. Pierwszy z nich wiódł pomiędzy wybrzeżem Attyki a Sporadami i dalej wzdłuż Chalkidiki, bądź też wzdłuż linii brzegowej i wysp Jonii. Głównym celem tego szlaku było utrzymanie łączności z Hellespontem i dalej z wybrzeżami M. Czarnego. Drugi z głównych szlaków przecinał M. Egejskie łącząc poprzez Cyklady wybrzeża Płw. Bałkańskiego z zachodnim wybrzeżem Azji Mniejszej. Poza wymienioną trasą wschód – zachód istniała jeszcze jedna przebiegająca nieco na południe od poprzedniej. Łączyła ona południowo – zachodni skraj Azji Mniejszej z południową częścią Peloponezu poprzez wyspę Rodos i przebiegała w pobliżu Krety. Tę trasę - w odróżnieniu od poprzedniej - wybierały dużo większe statki, niosące dużo większy tonaż, bądź okręty spieszące bezpośrednio z Azji Mniejszej do Italii. Punktem, w którym stykały się wszystkie te szlaki (oprócz szlaku południowego) była wyspa Kitera. Dalej w kierunku płw. Apenińskiego leżała wyspa Korkyra, skąd poprzez południowy Adriatyk przeprawiano się do pobliskiego przeciwległego italskiego brzegu. Następnie kierowano się do Tarentu. Do Syrakuz na Sycylii można też było udać się bezpośrednio z Hellady przez wyspy Zakyntos i Kefalenię. Tą też drogę obrała flota Alkibiadesa i Nikiasza wczesnym latem 415 r. p.n.e. Trasa ta pomiędzy Atenami i Syrakuzami liczyła ponad 500km.
Należy tu wspomnieć jeszcze o najważniejszym szlaku morskim dla Rzymian. Szlak zbożowy pomiędzy Brundyzjum na wschodnim wybrzeżu płw. Apenińskiego, a później Ostią oddaloną o 25 km. od Rzymu prowadzący do Aleksandrii w Egipcie
środa, 20 lipca 2011
Specyfika tras morskich
Od tysiącleci największą zaletą tras morskich była możliwość przewiezienia jednorazowo bardzo dużego i ciężkiego ładunku w porównaniu z drogą lądową. Powszechnie wiadomo, że technologia budowy dróg w starożytności znacznie różniła się od współczesnej. Ówczesne drogi były niedoskonałe, wyboiste i kręte. Szlak morski natomiast nie zmienił się w ciągu kilku tysiącleci. Barierą były tylko burze, sztormy oraz sezonowość żeglugi, o czym była mowa wcześniej. Poza tym droga była prosta i wygodna dla podróżujących. Wybór drogi morskiej wiązał się także z położeniem geograficznym, a co za tym idzie z ukształtowaniem terenu. Można tu wyliczyć szlaki wokół Bałkanów oraz przez wyspy M.Egejskiego. Następną zaletą przemawiającą za trasami morskimi jest czas pokonywania drogi pomiędzy tymi samymi punktami. Pokonując odległości na wybrzeżu greckim, podróż morska odbywała się 3-4 razy szybciej. Pokonanie drogi z Rzymu do Aleksandrii w Egipcie trasą lądową zajmowało do 2 miesięcy, odbycie tej podróży szlakiem morskim zabierało 9-10 dni. Jednak największą zaletą tras morskich była – tu należy to powtórzyć - możliwość przewozu dużych i ciężkich ładunków. W czasach greckich tj. VI –IV w. p.n.e. statek handlowy mógł zabrać do 120-150 ton ładunku. U schyłku republiki rzymskiej tonaż dochodził nawet do 350 ton. Ważnym aspektem poza ładownością była także powierzchnia ładunkowa statków. Korzystali z niej pasażerowie. Na przełomie tysiącleci poza ładunkiem jednocześnie mogło być przewożonych ponad 200 osób. Ostatnią, ale nie mniej ważną zaletą podróży morskich, pomimo wielu niebezpieczeństw związanych z morzem, było bezpieczeństwo pasażerów i ładunku. Tak więc jeżeli to było możliwe, to starożytni korzystali z transportu morskiego.
wtorek, 19 lipca 2011
Sezonowość żeglugi śródziemnomorskiej w starożytności
Do dzisiejszych czasów zima pozostaje porą roku, która jest najbardziej niesprzyjająca żegludze. Częste zimowe sztormy i zmieniająca się krzyżowa fala, były i są czynnikiem najbardziej utrudniającym morskie wyprawy. Wg historyków oraz pisarzy starożytnej Grecji i Rzymu dopiero wiosną naprawiano okręty i takielunek oraz kompletowano załogi. Jednak nie tylko zima była okresem zupełnie niesprzyjającym żegludze. Z dzisiejszych obserwacji meteorologicznych wynika, że część mórz oblewających Italię jeszcze wiosną – marzec, kwiecień – jest nawiedzana przez fronty niżowe tworzące sztormy. Stanisław Ducin przytacza słowa Wegecjusza – rzymskiego autora podręcznika wojskowości: „ aż do Id majowych, morze kryje w sobie niejedno niebezpieczeństwo i można się nań wypuszczać jedynie po bacznej obserwacji gwiazd wielu i przy dokładnej prognozie pogody”. Grecy nie zostawili tak dokładnych relacji omawiających czas bezpiecznej żeglugi. Rozpiętość czasu pomiędzy grecką ekspansją na M. Śródziemnym a imperium rzymskim zamykającym Medyterenian jest o wiele mniejsza między czasami wyprawy sycylijskiej Greków a nam współczesnymi. Biorąc jednak pod uwagę „Zarys wojskowości” Wegecjusza, w którym wyszczególnia miesiące zdatne do żeglugi, a dzisiejsze obserwacje hydro-meteorologiczne możemy być pewni, że dowódcy wojsk helleńskich biorących udział w wyprawie na Sycylię musieli liczyć się z warunkami atmosferycznymi panującymi w pobliżu pd. Italii. Przerzut wojsk z Grecji na Sycylię mógł odbyć się tylko w czasie od połowy maja do połowy września. Starożytni żeglarze nie dyskwalifikowali całkowicie jesieni jako sezonu żeglugowego. Wzmożenie opadów i większa burzliwość morza nie były barierą nie do pokonania. Należy tutaj zauważyć, że bardzo ważne dla sezonu żeglarskiego była znajomość gwiazd. Ich obserwacja stanowiła nie tylko o nawigacji w dzisiejszym rozumieniu tj. wyznaczanie kursu okrętu, ale przede wszystkim określała czas rozpoczęcia i zakończenia sezonu żeglarskiego.
Ograniczenia żeglugi to nie tylko jej sezonowość, ale także sprawa różnic klimatycznych panujących w różnych częściach M. Śródziemnego. Mówią o tym źródła antyczne, a trafność tych spostrzeżeń ujawniają dzisiejsze badania hydro-meteorologiczne. Tak więc, nie można przyjąć tylko sztywnych ram sezonowości okresu żeglugowego, ale trzeba uwzględnić warunki atmosferyczne panujące na poszczególnych obszarach Śródziemnomorza. Okazuje się, że takie połączenie wiedzy z zakresu meteorologii i kalendarza ze znajomością warunków klimatycznych stworzyło płynność zdawałoby się sztywnych ram okresu żeglugi. W zależności od miejsca na M. Śródziemnym, czas zdatny do działań morskich był albo dłuższy, albo krótszy. Wiemy również ze źródeł, że zima nie była okresem martwym dla żeglarzy. Pomimo bardzo znacznego ograniczenia działalności żeglarskiej, nawet i w miesiącach zimowych podejmowano wyprawy. Należy tu zacytować Cycerona piszącego do brata Kwintusa: „bądź ostrożny w żegludze, którą bierzesz przed się w miesiącu grudniu” Pamiętać jednak należy, że zimowe wyprawy podejmowane były rzadko i tylko w przypadku nadzwyczajnych okoliczności. Sam Wegecjusz w swym opisie mówi, że jednak i zimą flota handlowa odbywała rejsy. Poza szczególnymi okolicznościami – i to dotyczy najprawdopodobniej floty handlowej – zimowa żegluga poparta była zyskiem. Opisane powyżej szczególne okoliczności to właśnie działania wojenne prowadzone na morzu zimą. Pisze o nich Tukidydes w „Wojnie Peloponeskiej”. Z perspektywy czasu trudno tu mówić o barierach związanych z sezonowością żeglugi i klimatem. Dla żeglarzy morze stanowiło przecież źródło utrzymania. Codzienność kontaktów z tym żywiołem warunkowała ich egzystencję. Podkreślić jednak trzeba, że okres od późnej jesieni do pierwszych dni maja był bardzo niekorzystny dla żeglugi i w tym okresie rejsy odbywały tylko pojedyncze jednostki.
Warunki żeglugi w starożytności
Przed opisywaniem samych działań wojennych na morzu w starożytności, należy zapoznać się z możliwościami ówczesnych żeglarzy. Wiążą się z tym przedstawione poniżej zdobycze techniki ułatwiające żeglugę, warunki geograficzno-klimatyczne interesującego nas akwenu, sposoby żeglugi, metody namiarów kursowych oraz wykorzystywanie części okrętu do pomocy w astronawigacji. Omówiona zastanie także specyfika tras morskich i porównanie jej do tras lądowych. Wspomniane zostaną morskie trasy żeglugowe, a także wiatry i prądy morskie jako źródło napędu oraz środek orientacji na morzu. Nie mniej ważne są także sezony żeglugi w starożytności, ponieważ - jak dalej zostanie to przedstawione - wszystkie czynniki, o których jest tu mowa miały wpływ na możliwość żeglugi tylko przez pewien okres w roku. Pomimo bardzo rozwiniętej wiedzy o morzach, a także wysokich umiejętności oraz posiadania sprzętu najwyższej klasy nawet dziś na progu XXI w. warunki pogodowe w różnych okresach roku nie pozwalają na bezpieczną żeglugę, a nawet ją zupełnie uniemożliwiają. Z tego też względu praca na temat zamorskiego desantu byłaby niepełna, gdyby zabrakło w niej niniejszego rozdziału.
Rozdział ten zostanie podzielony na kilka części. W każdej z nich zostanie przedstawione inne zagadnienie składające się na całość obejmującą warunki żeglugi w starożytności.
niedziela, 17 lipca 2011
Początki żeglugi
Trudno powiedzieć kiedy i gdzie dokładnie zapoczątkowano żeglugę morską. Prawdopodobnie były to statki egipskie przed 2850 r p.n.e. jeszcze w okresie przeddynastycznym. Kierunkiem żeglugi był Liban. W zamian za cenne drewno cedrowe oferowano towary egipskie. Nie były to jednak okrety wojenne. Pierwotnie statki przewożące towary i ludzi były także jednostkami wojennymi nie tyle uzbrojonymi co posiadającmi na swych pokładzach uzbrojonych żołnierzy. Natomiast pierwsze wzmianki o wyspecjalizowanych okrętach wojennych pochodzą z płaskorzeźb faraona Sahure z V dynastii. Owa specjalizacja wyróżniała się przede wszystkim w budowie jednostek pływających. Statki towarowe ( dziś określane jako handlowe ) były krótsze i szersze od jednostek wojennych. Ich budowa nie pozwalała osiągać wiekszych szybkości, ale zapewniała dużą stabilność i wyporność. Natomiast okręty wojenne były smuklejsze i dłuższe. Chodziło tu przede wszystkim o szybkość i zwrotność. Oba rodzaje jednostek pływajacych napędzane były przede wszystkim siłą mięśni wioślarzy, jednak w sprzyjających warunkach posiłkowano się pojedynczym żaglem. Okrety wojenne posiadaly stałą załogę złożoną z wioslarzy jak i żołnierzy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)